25 lutego 2011 r. w naszej szkole odbył się niecodzienny koncert, podczas którego mogliśmy wysłuchać piosenek Włodzimierza Wysockiego – wspaniałego rosyjskiego barda, wciąż kochanego przez ogromną publiczność, niezapomnianego rosyjskiego aktora, poetę, którego pieśni wrosły w polską tradycję śpiewania wierszy. Z gościnnym występem przyjechał do nas Aleksander Trąbczyński - muzykujący aktor, gitarzysta, kompozytor, wykonawca piosenki literackiej. Jest absolwentem Wydziału Aktorskiego słynnej łódzkiej „filmówki”, którą ukończył w 1980 roku. Debiutował na scenie Teatru Nowego pod dyrekcją Izabelli Cywińskiej. Od 1982 roku można go zobaczyć na deskach Teatru Powszechnego w Warszawie. Ostatnio najczęściej kojarzony jest z rolami w popularnych telewizyjnych serialach „Pensjonat Pod Różą”, „Samo Życie”, „Klan”.
Podczas koncertu jaki zaprezentował nam A. Trąbczyński można było usłyszeć piosenki o zmaganiach Wysockiego z losem, ze światem i z samym sobą. Muzyczny klimat koncertu tworzyło piękne brzmienie gitary i ujmujący głos wykonawcy. Całość zachowana była w charakterze muzykowania na luzie, w gronie przyjaciół. Intymna, ściszona lektura tekstów pieśni - wierszy Wysockiego pozwalała spojrzeć na niego jak na wyjątkowego „po prostu" poetę - artystę słowa. Fragmenty wspomnień Mariny Vlady – jego żony stworzyły biograficzny kontekst wspaniałych pieśni rosyjskiego barda. Aktor zaśpiewał dla nas jedne z najbardziej ulubionych piosenek Wysockiego, w których dźwięczały charakterystyczne dla poety motywy - indywidualizm, niezgoda na nijakość i marność świata, pochwała prawości i przyjaźni, nieodparty cierpki humor, poczucie wyjątkowości. Nie brak było w nich lirycznych fraz o miłości, także bliskich odniesień do biografii artysty - nie pomnika, ale żywego człowieka.
„Ładunek pieśni Wysockiego trudno porównać z czymkolwiek innym, są świetnie napisane, z humorem, z fantastycznym wyczuciem pointy, z prawdą uczuć” – tak o twórczości Włodzimierza Wysockiego mówi sam Aleksander Trąbczyński, który swoim koncertem sprawił nam prawdziwą ucztę muzyczną.
Warto dodać, że twórczość Włodzimierza Wysockiego była dla mieszkańców państw bloku wschodniego swoistym oddechem wolności w czasach siermiężnego socjalizmu. Jego piosenki dodawały otuchy, przekonywały, że wbrew istniejącemu chamstwu, głupocie i zakłamaniu, warto zachowywać się godnie i przyzwoicie.
A oto fragmenty niektórych piosenek wykonanych na koncercie:
Mgła (Tuman)
„Zawsze i wszędzie,
nawet we śnie,
pamiętaj, że
wygrać potrafisz,
byle we mgle
wiary nie stracić,
byle we mgle
odnaleźć się!”
Jechać lub dół dla siebie ryć (W dorogu, żywo, ili w grob łozhys')
Niejeden z nas, choć prawdę przecież znał,
posłuchał kłamstw i dał się nabrać na nie,
lecz jakże żyć, gdy ręce skuwa stal,
i jakiż wybór może mieć skazaniec?
Ech, dano nam skosztować wolnej woli -
nadmiar wolności zwalić może z nóg:
powiemy "tak" - to będą. strzelać swoi,
powiemy "nie" - to będzie strzelać wróg..
Ach, miły Wania...(Ach, miłyj Wania) Ach, miły Wania - po Paryżu sobie łażę
i z całej masy paryskich wrażeń
notuję tyle, ile zanotować zdążę -
na stare lata napiszę książkę
O tym, że Wania, Wania, Wania, Wania, obaj do Zachodu,
tak pasujemy, jak pieprz do miodu!
Mój czarny człowiek (Moj cziornyj czełowiek) Mój czarny człowiek w szarym garniturze,
nomenklaturze, biurze i w cenzurze...
Złowrogi clown w coraz to innych maskach,
uderzał celnie, mocno i znienacka.
Jakże mi skrzydła podcinali chętnie,
bolało tak, że czasem chciałem wyć,
bezsilnym gniewem dławiąc się i wstrętem
szeptałem tylko: "trzymaj się, to nic..."
Myślałem sobie: "To się da przeczekać,
może odmieni się za jakiś czas".
Я НЕ ЛЮБЛЮ
Я не люблю фатального исхода,
От жизни никогда не устаю.
Я не люблю любое время года,
Когда веселых песен не пою.
Я не люблю холодного цинизма,
В восторженность не верю, и еще -
Когда чужой мои читает письма,
Заглядывая мне через плечо.
Я не люблю, когда наполовину
Или когда прервали разговор.
Я не люблю, когда стреляют в спину,
Я также против выстрелов в упор.